//////

pobrane

W sklepach dziczyzna jest co prawda rzadko, ale ponieważ nasz Mądry Człowiek poluje, możemy od niego dostać udziec lub comber sarni, polędwicą lub szynkę z jelenia w prezencie. Odkryliśmy, źe przesądem jest, iż dziczyzna musi długo, kru­szeć. Jest o wiele miększa i delikatniejsza od wołowiny i na­daje się do natychmiastowego użycia. Nie potrzeba jej na­wet żyłować i rozbijać. A zależnie od sposobu przyrządzenia udaje wołowinę lub baraninę, jeżeli będzie nam zależało, by nie była jedynie dziczyzną. Z tym, że befsztyk po angiel­sku z polędwicy jeleniej przewyższa w smaku inne. Polędwicę na befsztyk krajemy na kawałki grubości trzech palców. Nie bijemy ich, smarujemy z obu stron oliwą. Na bardzo rozgrzaną patelnię nalewamy kilka kropel oliwy. Smażymy befsztyki prawie na sucho. Czas smażenia zależy od tego, czy lubimy befsztyki bardziej czy mniej krwiste. Przed podaniem rzucamy na patelnię kawałek świeżego masła. W ostatniej chwili dodajemy trochę soli i pieprzu. Do tego podajemy surowe masło, wymieszane z siekanym szczypior­kiem, strugany chrzan i zieloną sałatę z oliwą i cytryną.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *