//////

pobrane (5)

Nie wiem dlaczego, ale nazwa sztufada brzmi dla innie szczególnie uroczyście i imponująco. W naszych ,czasach tłumaczy się to na mięso z młodych wołów sprzeda­wane w plastykowych torebkach. Należy się postarać o duży i zwarty kawałek. Jeżeli jest miękkie, nie trzeba moczyć w occie. Mięso nacinamy i szpikujemy paskami przyprawio­nej pieprzem słoniny. Cały kawałek mięsa nacieramy lekko solą i pieprzem. Do rondla kładziemy kawałek margaryny lub masła, na to mięso. Podlewamy odrobinę wody i octu. Wkładamy cebulę, marchew, pietruszkę, kawałek selera, a na­wet buraka. Wszystko pięknie pokrajane. Ponadto dodajemy kilka ziarenek angielskiego ziela i pieprzu. Podlewamy wodą i dusimy pod przykryciem. Gdy mięso jest miękkie, wyjmuj, jemy je, a sos przecieramy przez sito. Jeżeli mięso nie ma ładnego koloru, możemy je trochę obrumienić na patelni.Inny sposób przygotowania pieczeni: owijamy kawałek mięsa paseczkami słoniny i’ obwiązujemy sznurkiem. Wstawiamy do pieca i pieczemy, licząc średnio 10 minut pieczenia napół kilo mięsa. Podajemy z sosem utworzonym przy pieczeniu. Pieczeń (jak i sztufada) jest bardzo dobra na zimno. Trze­ba ją tylko oczyścić z sosu, a oddzielnie podać sos z kon­centratu pomidorowego z musztardą i oliwą, z dodatkiem pa­pryki w proszku i szczypty cukru. Istnieje jeszcze pieczeń rzymska, ale tym się nie będę zajmowała, gdyż jest to zwykły klops.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *